Obudził mnie sms od Kate:
,, Wstawaj śpiochu, już 11! Szykuj się dziś na zakupy i
poznawanie Londynu.
Wpadnę po ciebie za godzinę ;) xx ,,
O mój Boże, trzeba wstać... Leniwie zwlekłam się z łóżka i powędrowałam do kuchni. Szybko zrobiłam płatki z mlekiem i w pośpiechu je zjadłam. Następnie poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Uwielbiam takie poranne kąpiele.
Wychodząc z łazienki wyjrzałam przez okno. Dziś była nijaka pogoda: ciepło, lecz czarne chmury zbierające się nad Londynem zwiastowały wielki deszcz.
Zawijając mokre włosy w turban weszłam do sypialni. Chciałam jak najszybciej znaleźć ciuchy, ale moje nierozpakowane walizki nie ułatwiały tego zadania. Opróżniając po kolei walizki starałam się kompletować dzisiejszy strój. Nie mogłam znaleźć nic specjalnego. W końcu wzięłam pierwsze, lepsze ciuchy i wszystko przeprasowałam. Poszłam ułożyć włosy i zrobić lekki makijaż.
Była już 11:47. Szybko wciągnęłam na siebie wcześniej przygotowane czarne rurki. Do tego założyłam białą bokserkę, której towarzyszyła jeansowa kurtka z motywem flagi USA. Całości dopełniały czerwone Conversy.
Za 5 minut miała pojawić się Kate. Ona nigdy nie jest punktualna, więc miałam jeszcze czas na 'ostatnie poprawki'. Pofalowane włosy upięłam w wysoki kucyk. Telefon, dokumenty i portfel wrzuciłam do czarnej torebki z ćwiekami.
Gotowa do wyjścia czekałam na Kate, która się spóźniała. Usiadłam na kanapie i próbowałam się do niej bezskutecznie dodzwonić. Moje próby przerwał dzwonek do drzwi. Zerwałam się z kanapy i pobiegłam otworzyć.
-Kate, martwiłam się! Czy z łaski swojej mogłabyś odbierać telefon?! -od razu wykrzyknęłam.
-Oh, Julii, nie gniewaj się... Był okropny korek, niedaleko są jakieś budowy i jest zablokowana najbliższa okolica -zaczęła tłumaczyć.
-Dobra, dobra, powiedzmy że ci wierzę -uśmiechnęłam się do niej.
-Ok. Zbieraj się Julii -odpowiedziała.
Zamknęłam mieszkanie i poszłyśmy do samochodu, który był zaparkowany tuż przed wejściem do mieszkania. Kate włączyła muzykę i ruszyłyśmy w drogę.
Ulice Londynu były zatłoczone samochodami i pięknymi czerwonymi autobusami. Ten klimat był wspaniały.
Wolno przejeżdżając przez kolejne ulice, Kate pokazywała mi różne przejścia i dróżki tłumacząc gdzie nimi dojdę. Po pewnym czasie dojechałyśmy pod butik. Kate zaparkowała samochód i pobiegłyśmy wyszukiwać ciuchów.
-Wzięłaś tutaj ze sobą jakieś eleganckie ciuchy? -zapytała mnie ciocia.
-No coś tam mam, ale też zależy o czym konkretnie mówisz i co masz na myśli.
-Acha, to dobrze. Mam dla ciebie wieści. Nie wiem czy dobre, o tym sama zdecydujesz -uśmiechnęła się.
Ucieszyłam się, gdy to usłyszałam. Wieści, wiadomości i niespodzianki od Kate zawsze były fantastyczne, choć z drugiej strony trochę się przetraszyłam co to będzie.
-Wczoraj podczas spotkania biznesowego, szef miejscowego radia złożył mi ofertę pracy. Jako, że kocham swoją pracę, odmówiłam. Zasugerowałam mu, że znam pewną młodą, dyspozycyjną dziewczynę, która szuka pracy. Jutro w południe idziesz na rozmowę kwalifikacyjną o pracę -powiedziała na jednym tchu Kate.
-Kate... -wyjąknęłam. Byłam zmieszana, ta informacja do mnie dopiero powoli docierała.
-Tak, wiem, nie powinnam ci się wtrącać w życie, przepraszam. Ale pomyślałam, że taka okazja może się nie powtórzyć. A ty idealnie nadajesz się do tej roboty -zaczęła mnie przepraszać i próbowała się usprawiedliwiać.
-Kate! Czy ty oszalałaś?! Za co ty mnie przepraszasz??? To jest świetna wiadomość! Dziękuję ci za to wszystko -wykrzyknęłam i pocałowałam ją w policzek.
Londyn się na mnie otwierał. Miałam własne mieszkanie, a jutro rozmowę o pracę. I to nie byle jaką. Praca w radiu -moje marzenie. Jeszcze tydzień temu nie marzyłabym o tym, a teraz -teraz to jest rzeczywistość. Ostatnie kilka dni to zdecydowanie najlepsze dni w moim życiu.
W butiku nic specjalnego nie znalazłyśmy, więc pojechałyśmy do najbliższej knajpki. Zamówiłyśmy tam mały obiad. W oczekiwaniu na realizację naszego zamówienia, słychać było nasze żołądki błagające o jedzenie. Kate rozmawiała przez telefon, a ja wpatrywałam się w piękne obrazy, które zdobiły ściany lokalu. Wyglądałam jak posąg. Zastygłam w bezruchu i dopiero kelner przywrócił mnie do rzeczywistości. Odebrałam zamówienie i zaczęłam zajadać się pyszną zupą.
Dochodziła 16. Pomyślałam, że warto byłoby uporządkować mieszkanie: rozpakować się, zrobić drobne zakupy w pobliskiej piekarni i spożywczaku.
-Kate, mogłabyś mnie odwieźć do mieszkania? -zapytałam.
-Jasne, nie ma problemu.
Pół godziny później dotarłyśmy na miejsce. Wysiadając z samochodu podziękowałam za mile spędzony czas.
-Haha, a to jeszcze nie koniec! Dzisiaj o 20 zabieram cię na imprezę. Podjadę po ciebie -powiedziała uśmiechając się.
-Haha, niech ci będzie -puściłam do niej oczko i pobiegłam do mieszkania.
Byłam już w domu. Włączyłam komputer i głośno puściłam muzykę. W jej rytm zaczęłam rozpakowywać walizki. Szło mi całkiem nieźle. Po dwóch godzinach moje mieszkanie było kompletne do użytkowania: ciuchy wisiały w szafie, a w łazience i kuchni wszystko znalazło się na odpowiednim miejscu. Spojrzałam na zegarek. Była 18:37. Ubrałam buty i wyskoczyłam po chleb.
W piekarni było całkiem pusto. Podeszłam do lady oczekując na sprzedawcę. Z zaplecza wyszedł przystojny, lokaty nastolatek o zielonych oczach.
-Słucham? Co mogę podać? -wygłosił standardową formułkę.
-Poproszę o 10 bułek -uśmiechnęłam się.
-Dla takiej pięknej damy zawsze -powiedział żartem i zapakował moje pieczywo.
Poczułam jak się rumienię, zawstydziłam się.
-Heh, to ile będzie za te 10 bułek?
-Równo 2 £. Jestem Harry -odpowiedział i podał mi rękę.
-Julia, miło mi -uśmiechnęłam się i zabrałam swoje zakupy. Po chwili ruszyłam w stronę wyjścia.
Jakiś głos w środku mnie podpowiadał, że powinnam się z nim zaprzyjaźnić. W sumie potrzebowałam tego, bo nie znałam tu nikogo prócz Kate.
Wybiegając z piekarni była już 19. Szybko poleciałam do domu, aby się szykować na imprezę. Weszłam do mieszkania i od razu poszłam wziąć prysznic. Wyprostowałam włosy, nałożyłam tusz na rzęsy, a na górnej powiece zrobiłam kreskę. Zaakcentowałam usta pomadką w malinowym kolorze. Z garderoby wyciągnęłam ciuchy. Ubrałam szare rurki i czarną bokserkę z ogromnym napisem "METALLICA". Do tego założyłam czarną ramoneskę i szare Vansy. Całości dopełniła ćwiekowana bransoletka. Usłyszałam dzwonek do drzwi i ku mojemu zdziwieniu to nie była Kate. Przede mną stał koleś z piekarni.
-Cześć...Chyba zostawiłaś telefon... -wyjąkał niepewnie podając mi mojego BlackBerry.
-Jasna cholera... Dzięki wielkie. Ale jak ty mnie w ogóle znalazłeś?
-Tajemnica -powiedział tajemniczo.
-Może wejdziesz na herbatę, no ewentualnie kawę? -zaproponowałam ignorując wieczorne plany z Kate.
Poznałam go kilka godzin temu, a budził we mnie coś tak niesamowitego... sama nie wiem jak to nazwać. Może fascynacja? Zwał jak zwał. Ten stan był wspaniały, nie wiedziałam co się ze mną dzieje: zaprosiłam prawie obcego faceta do mieszkania na kawę...
-Z chęcią -odpowiedział.
-No to kawa, czy herbata? -puściłam oczko w jego stronę.
-Niech będzie herbata.
Weszliśmy do mieszkania i wskazałam miejsce w salonie, po czym poszłam do kuchni zaparzyć dwie herbaty.
-Julii, skąd ty jesteś, bo jakoś wcześniej cię tu nigdy nie spotkałem...
-Niedawno tutaj przyleciałam. A tak ogólnie to jestem z Polski -objaśniłam.
Zrobiłam herbatę i usiadłam przy Harrym. Miałam wrażenie, że chciałby się o mnie wszystkiego dowiedzieć, wypytać mnie, ale brakuje mu odwagi. Gdy popijał herbatę, wpatrywałam się w niego jak w obrazek, zupełnie tego nie kontrolując.
-Julii! Gotowa? -usłyszałam głos Kate.
Widziałam zmieszanie Harrego, gdyż nic nie rozumiał. To było dość zabawne.
-Gotowa, gotowa... Ale mam gościa, więc błagam mów po angielsku -uśmiechnęłam się.
-A spoko, spoko... rozumiem...
-Harry to jest Kate. Kate to jest Harry -przedstawiłam ich sobie.
-Julii to jak zbieramy się, czy idę sama? -oznajmiła z podtekstem Kate.
-Przepraszam, popsułem ci plany... Już spadam -Harry zaczerwienił się i tylko spojrzał na mnie.
-No coś ty! Zabierz się z nami!
-Nie... lepiej będzie jak sobie pójdę. Do zobaczenia Julii -podał mi rękę i wyszedł.
Kate spojrzała na mnie i wybuchła głośnym śmiechem.
-Widzę, że już masz 'nowe znajomości' -powiedziała z aluzją.
-Kate, proszę cię... Dobra, nieważne. Chodźmy już! -zaśmiałam się.
__________________________________
Jak myślicie, co wydarzy się na imprezie? ;)
Czekam na komentarze :]
piszesz genialnie! ;)
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział ;D
niech na imprezie spotka się z Niall'em :D :D
świetne :)
OdpowiedzUsuńmoże niech na imprezie spotka przez przypadek Harrego???
cudownie się zaczyna :D
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :P