sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział pierwszy


Wsiadłam do samolotu. Poczułam jak serce bije mocniej i mocniej, jak gdyby chciało wyrwać się z piersi. Już tęskniło za dawnym życiem: za rodziną, przyjaciółmi, za Polską... Lecz to był najwspanialszy prezent od rodziców jaki mogłam sobie wymarzyć na szesnaste urodziny...
Gdy pierwszy raz zobaczyłam Londyn mając niecałe 13 lat, zakochałam się w nim... I oto teraz tylko lot dzielił mnie od spełnienia marzenia mojego życia.

* * * 

Po około dwóch godzinach lotu byłam już na miejscu: przywitało mnie największe lotnisko Wielkiej Brytanii. Na samym początku lekko się przestraszyłam: ilość wejść, przejść, korytarzy przerastała moje wyobrażenia.To robiło wrażenie! Stałam jak słup przez dobre pięć minut i próbowałam się odnaleźć. Gdy już myślami wróciłam do rzeczywistości, pośpiesznym krokiem ruszyłam na odprawę. Byłam już naprawdę zmęczona, dochodziła druga nad ranem. Na nogach trzymała mnie jedynie myśl, że już za około 20 minut zobaczę się z Kate.
Kate była moją ciocią, lecz dla mnie to nie była zwykła krewna. Między nami nie było wielkiej różnicy wiekowej, bo tylko 6 lat, toteż traktowałyśmy się jak siostry. Czułam, że właśnie w niej mam oparcie, gdy cały świat dookoła się sypie.
Powoli kolejka przesuwała się do przodu. Okienka z odprawą były coraz bliżej. Włączyłam swój telefon, aby powiadomić moją nadopiekuńczą rodzinkę, że już wylądowałam i wszystko jest w porządku. Gdy skończyłam pisać sms'a akurat była moja kolej. Podeszłam do okna z przygotowanymi dokumentami i z wielkim uśmiechem na twarzy. Odprawa poszła sprawnie. Nie musiałam odpowiadać na żadne pytania, z czego się cieszyłam, bo choć umiałam doskonale język angielski, moja pewność siebie uciekła i nie potrafiłam wykrztusić z siebie ani słowa. Zaraz potem pokierowałam się długim korytarzem i już byłam na sali przylotów. W oddali widziałam Kate, która próbuje mnie wyłapać wzorkiem spośród tłumu. Wyglądało to całkiem zabawnie. Czym prędzej ruszyłam w jej stronę.
-Kate! Kate! -krzyczałam, lekko pomachując ręką.
-Julii! -usłyszałam w odpowiedzi.
-Jak dobrze cię znów widzieć! Przez te ostatnie pół roku bardzo się stęskniłam za tobą -powiedziałam i rzuciłam się na ciotkę.
-O cholera, Julii, jak ty się zmieniłaś! Wyglądasz zajebiście kochana! -wykrzyknęła i przytuliła mnie mocno. Po moim zmęczeniu nie było ani śladu. Wszystko minęło wraz ze spotkaniem Kate.
-Chodźmy już, bo widzę, ze jesteś zmęczona, a na dzisiaj zaplanowałam jeszcze niespodziankę. Więc szybko, tędy.. -oznajmiła Kate puszczając mi oczko.
Poszłyśmy na parking, załadowałyśmy mój ogromy bagaż i pojechałyśmy do domu. W samochodzie zasnęłam, lecz nie wiem kiedy. Obudziło mnie dopiero całkowite zatrzymanie pojazdu. Coś mi się nie kleiło, bo nie byliśmy przed domem Kate, tam gdzie miałam zamieszkać.
-Kate, zmieniłaś mieszkanie? -zapytałam ze zdziwieniem.
-Nie. No zobaczysz, wyjaśnię ci to za chwilę, zbieraj bagaże -uśmiechnęła się.
Chwyciłam do rąk swoją walizkę, a niebieskooka Kate wzięła moją torebkę i próbowała otworzyć drzwi do mieszkania. Zręcznie przekręcała kluczem. Drzwi otwarły się, najpierw weszła moja towarzyszka, a dopiero później ja. Byłam oszołomiona. To mieszkanie było cudowne.
-Młoda, no co tak stoisz, wchodź, musisz się przecież rozpakować... -usłyszałam głos kuchni.
Niepewnym krokiem weszłam w głąb mieszkania. Natknęłam się na Kate i już miałam zacząć zadawać pytania: gdzie jest moja sypialnia, którędy do łazienki, gdy ona zaczęła wszystko objaśniać.
-Julii, wiem, miałaś mieszkać ze mną. Ale pomyślałam, że dla ciebie będzie bardziej komfortowo mieć własne mieszkanie. I oto one. Całe twoje -wyjaśniła spokojnie.
-Kate! Ja cię normalnie ubóstwiam! Od dziś się modlę do ciebie -zażartowałam. -Dziękuję ci bardzo, jak tylko znajdę jakąś robotę, to oddam ci kasę za nie.
-Nie wygłupiaj się! To mój stary kącik, mi się już nie przyda, a ty potraktuj to jako prezent urodzinowy ode mnie. A teraz ja uciekam, ty się tu ogarnij, a ja wpadnę po ciebie rano. Dobranoc.
-Ok, dobranoc. Jeszcze raz dziękuję -odpowiedziałam i poszłam odprowadzić Kate.
Czułam się niesamowicie. Jestem w Londynie, a do tego mam własne mieszkanie! Moje marzenia zaczęły się spełniać. Zdecydowanie najlepszy dzień w moim życiu. Cieszyłam się jak małe dziecko, które dostało nową, wymarzoną zabawkę.  Szybko zapoznałam się z układem mieszkania. Całkowicie mi odpowiadał.
Przez całe mieszkanie ciągnął się przytulny korytarz. Z przedsionka dochodziło się do salonu, a zaraz na przeciwko niego była ogromna kuchnia. Idąc korytarzem na wprost była cudowna łazienka, a po lewej i prawej stronie sypialnia.
Szybko pobiegłam do sypialni, rzuciłam swoje walizki na podłogę i padłam na łóżko. To był mój azyl. Kate urządziła ten pokój genialnie. Ciemna podłoga kontrastowała z jasnymi ścianami, na których były wypisane cytaty z moich ulubionych piosenek. Do tego piękne fotografie Londynu, które idealnie dopełniały całości. W pewnym momencie zauważyłam jeszcze jedne drzwi prócz balkonowych. Pomimo ogromnego zmęczenia szybko pobiegłam, aby zobaczyć co się za nimi kryje. Otwarłam drzwi i... oto za nimi była ogromna garderoba!
Dochodziła trzecia nad ranem. Moja euforia powoli mnie opuszczała i czułam wielkie zmęczenie. Wzięłam szybki prysznic i szczęśliwa położyłam się spać.


_____________________________
Hej :) Mam nadzieję, że podoba wam się pierwszy rozdział.
Dodam tylko, że już wkrótce pojawią się chłopcy ;P


Bardzo proszę o komentarze, bo Wasza opinia jest dla mnie ważna. Z góry dziękuję ;)